środa, 1 listopada 2017

Jesienne Tatry Zachodnie cz.II- Czerwone Wierchy z Doliny Kościeliska.





         Dolina Kościeliska to naprawdę świetna baza wypadowa. Jako, że Czerwone Wierchy marzyły się najbardziej jesienią, kiedy to trawy i inne rośliny przyjmują jej wszystkie kolory, zaczynając od jasnych beżów, kończąc na ostrych czerwieniach, właśnie taka zapadła decyzja na trasę dnia drugiego.

sobota, 28 października 2017

Jesienne Tatry Zachodnie cz.I- Ornak i Bystry Karb oraz historia pewnego wycofu.


          Pomysł na dwudniowy wypad w Tatry wyszedł całkiem spontanicznie. W końcu jeszcze nigdy nie nocowałam w tatrzańskim schronisku, a sam fakt, że w sercu tych gór, powodował, że wręcz skakałam z radości. Myśli o tym, gdzie iść, żeby zgotować sobie solidny trekking, było wystarczająco, by nie móc się zdecydować. No, ale padło jednak na Tatry Zachodnie, których w tym roku było chyba najwięcej.  Na pewno najwięcej. Mam taką zasadę, że nie idę na ilość, nie mam parcia na najwyżej, najdalej i w najlepszym czasie, nie mam mani zaliczania szczytów. Nigdy tak tego nie nazywam, bo uważam, że to zupełne zdeptanie góry i aktu wędrowania. Tak słowem wstępu.

czwartek, 5 października 2017

Orla Perć Tatr Zachodnich- Banówka i Salatyny.


          Ktoś mógłby powiedzieć, że Orla Perć jest tylko jedna. Tak, ta prawdziwa z nazwy i z wyglądu, tylko jedna. Nie ma innej opcji rzecz jasna. Ale. No właśnie. Ale. Istnieje jeszcze jedna graniówka w Tatrach, Tatrach Zachodnich po słowackiej stronie, która często Orlą jest nazywana. Jak w tytule, Orlą Percią Tatr Zachodnich. Niektórzy uważają, że odcinek o tej nazwie to tylko fragment grani Rohaczy, a jeszcze inni, że grań ciągnie się dalej. Osobiście uważam, że Orla Perć Tatr Zachodnich swój początek ma na Rohaczach, dalej przez Trzy Kopy, Banówkę, Pachoł, Spaloną, Salatyny i koniec na Brestowej (można podciągnąć również Przedni Salatyn). Ale. Ile ludzi, tyle opinii i zdań. Fragment tej grani udało mi się przejść w zeszłym roku, końcem sierpnia 2016, kiedy to trasa przebiegała przez Rakoń, Wołowiec i Rohacze- Ostry i Płaczliwy. Czułam niedosyt, marzyła mi się wtedy Banówka, ale na to czas jeszcze przyjdzi tak sobie mówiłam. W tym roku zaintrygowały mnie Salatyny, a że ciekawie byłoby zatoczyć pętlę, do trasy wrzuciłam również Banówkę. I trasa przebiegała przez Banikowską Przełęcz, Banówkę, później znów przełęcz i przez Pachoł, Spaloną, Grań Skrzyniarek aż na Salatyny, Brestową i Przedni Salatyn.